Παρασκευή, 25 Μαρτίου 2011

Trik, który (paradoksalnie) może pomóc się zmobilizować do nauki

Odkryłam niedawno ciekawą zależność. Im mniej mam czasu na naukę języka, tym bardziej chce mi się go uczyć. Był taki okres w moim życiu, kiedy miałam bardzo dużo wolnego czasu. Myślicie, że robiłam wtedy coś konstruktywnego? Gdzie tam! Spędzałam mnóstwo czasu przed komputerem na bezwartościowych stronach, gadałam z ludźmi o pogodzie, ot tak - byle gadać, lub - o zgrozo! - oglądałam seriale, których nawet nie lubię. Nie dosyć, że to sam z siebie był kiepski okres w moim życiu, to sama sobie pogarszałam nastrój nieróbstwem i lenistwem. Po prostu, ze świadomością, że nic nie robię, czułam się coraz gorzej.
A potem nastąpiły zmiany. Pojawiły się nowe obowiązki i myśl: "Pouczyłabym się, ale nie mam czasu" I jeszcze większe wyrzuty sumienia z powodu zmarnowanego czasu.
Z pomocą przyszła mi psychika ludzka, bo człowiek z natury jest leniwy, a z wielu obowiązków wybierze zawsze przyjemniejszy, łatwiejszy dla siebie. Wobec czego mając w planach napisanie pracy zaliczeniowej o szkodliwym wpływie pyłów na organizm ludzki oraz stertę rzeczy do uprasowania otwierałam słownik i tłumaczyłam garść słówek z kolejnej lekcji :-) Referat i tak musiał być napisany, a na chodzenie w pogniecionych rzeczach sobie i swojej rodzinie nie mogę pozwolić. I tak dzięki lenistwu zamiast dwóch rzeczy mam zrobione trzy!
Oczywiście nie we wszystkich przypadkach to działa. Są ludzie tak solidni i obowiązkowi, że w powyższej sytuacji zajęliby się najpierw "prawdziwymi" obowiązkami. Ale oni z reguły są tak porządni i zorganizowani, że dla nich nie istnieją pojęcia "zaległe prasowanie" czy "referat na wczoraj", bo zawsze ze wszystkim są na bieżąco.
Leniom - takim jak ja - polecam wzięcie sobie na głowę dodatkowych obowiązków. Działa doskonale na mobilizację!

2 σχόλια:

  1. Dzięki za te wpisy :)
    Czytam Twój blog regularnie, bo a) uczę się greckiego, ale wiele wciąż nie jestem w stanie powiedzieć; pomaga mi się zmotywować. ( zwłaszcza, że uczę się jednocześnie hiszpańskiego i paradoksalnie mi się miszają te języki :)

    Wszystko jest extra, mam tylko jedną uwagę - wzrok mi siada czasem przy tym niebieskim tle, jest ZA intensywne.
    y
    Kontunuuj i pozdrawiam.

    ΑπάντησηΔιαγραφή
  2. Zmieniłam. Jest inaczej, choć nadal intensywnie. Problem w tym, że ja lubię intensywne kolory, te wszystkie stonowane wydają mi się takie mdłe... ale jestem w stanie zrozumieć problem. Ja tego niebieskiego niewiele oglądam, więc mnie nie przeszkadza.
    Założenia są takie: musi być niebiesko, musi być w odcieniu zbliżonym do greckiej flagi (zbliżonym, bo wersje można spotkać różne) i nie może być mdło.
    Generalnie jestem otwarta na sugestie, na ile wystarczy czasu mogę się tymi kolorkami bawić, aż znajdę coś odpowiedniego. Czekam na sugestie. Obecna wersja optycznie też mi się podoba, ale obawiam się, że dla Waszych oczu jest jeszcze gorzej. Ale zobaczę co mi powiesz Ty, lub inni zaglądający. W końcu to przecież dla Was ten blog!

    PS. Chętnie pogadam o Twojej nauce - dlaczego grecki, jak, z czego się uczysz, jak długo, z jakimi efektami. Zapraszam do komentarzy lub na maila:)
    Pozdrawiam

    ΑπάντησηΔιαγραφή