Κυριακή, 23 Μαρτίου 2014

Time to say goodbye

Długo biłam się z myślami i nie byłam w stanie podjąć ostatecznej decyzji. Jednak ta chwila w końcu nadeszła.
Już od dłuższego czasu pisanie tego bloga zamiast sprawiać mi przyjemność jawiło się jako przykry obowiązek. Niby pomysłów i tematów nie brakuje, jednak jakoś nie mogłam zabrać się za tworzenie kolejnego posta, myśli nie chciały układać się w zdania. W konsekwencji pisałam zawsze "na ostatnią chwilę"i klikałam przycisk "publikuj" czując jakiś niedosyt, niespełnienie, niezadowolenie z siebie. Myślę, że po prostu się wypaliłam.

"Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść".  Mam wrażenie, że dla mnie ten moment nadszedł właśnie teraz. Zostawiam więc to miejsce tak jak jest. Niczego nie usuwam, bo może trafi tu ktoś i znajdzie dla siebie coś ciekawego. Nie jest wykluczone, że wrócę kiedyś. Może dłuższa przerwa spowoduje, że znów zatęsknię do pisania. Moja przygoda z językiem greckim się nie kończy . Rezygnując z bloga daję sobie więcej czasu na naukę.

Na tę chwilę jednak chciałabym się z Wami pożegnać i podziękować Wam za wspólnie spędzone lata oraz życzyć Wam nieustannego zachwytu językiem greckim i wiecznego głodu poznawania tego wspaniałego języka.
Wszystkiego dobrego!

Κυριακή, 16 Μαρτίου 2014

Δίψηφα φωνήεντα

Δύο φωνήεντα που τα προφέρουμε σαν να είναι ένας φθόγγος λέγονται δίψηφα φωνήεντα. Τα δίψηφα φωνήεντα είναι πέντε (5): αι=ε, ει=ι, οι=ι, υι=ι, ου=ου.
Το δίψηφο φωνήεν υι δεν το συναντούμε συχνά, γιατί το βάζουμε σε πολύ λίγες λέξεις. Παράδειγμα: υιοθετώ, υιοθεσία.

Κυριακή, 9 Μαρτίου 2014

Τετράδιο για τις γλώσσες / Zeszyt do języków

Skończyło mi się wolne miejsce w moim zeszycie do greckiego. Trzeba było założyć nowy i w nim zapisywać zarówno nowe słówka, jak i te, które sprawiały problem w procesie powtarzania.
Żaden problem, tyle że kilka dni później to samo stało się z zeszytem do angielskiego. To daje nam już cztery zeszyty, po dwa stare i dwa nowe. A przecież jeszcze zaczęłam zabawę* z rosyjskim. Przydałby się więc jeszcze zeszyt do rosyjskiego, więc mamy już pięć. Oj, za dużo tego!
Już dawno zauważyłam, że im więcewj przygotowań muszę poczynić zanim zasiądę do nauki, tym większe prawdopodobieństwo, że sobie odpuszczę, bo nie będzie mi się chciało wyciągać notatników, przyborów do pisania, słowników itp.

Dlatego wyciągnęłam stary, niezapisany kalendarz (dużo miejsca do pisania) i zrobiłam z niego "zeszyt do języków". Nie, nie dzielę go na trzy części, bo przecież trudno przewidzieć ile miejsca będe potrzebowała. Zapisuję po kolei, "jak leci". Obowiązuje tylko zasada, aby na każdej kartce znajdował się tylko jeden język, bym potem nie pogmatwała się podczas powtórek. Tym sposobem aktualnie mam trzy zeszyty językowe zamiast pięciu. Czas pokaże jak mi się to sprawdzi w praktyce.



A jak to wygląda u Was? Oddzielacie od siebie języki, czy może trzymacie wszystko razem?

* zabawę - ponieważ nie traktuję tego rosyjskiego zbyt poważnie. Priorytetami pozostają grecki i angielski. Rosyjski to fanaberia i odskocznia tylko.

Κυριακή, 2 Μαρτίου 2014

Blogi cz 3

Język to nie tylko słówka i gramatyka. Język to również kontekst kulturowy i codzienne życie. dlatego dziś zapraszam Was w podróż po Grecji widzianej oczyma Polek tam żyjących. One najlepiej pokażą Wam jak wygląda prawdziwe greckie życie!

Blondynka na greckiej wsi
Grecja oczami emigranta
KRETA - Marzenia w Kolorze Blue
SAŁATKA PO GRECKU
ateny i grecja
Polka w Grecji

Κυριακή, 23 Φεβρουαρίου 2014

Το σίγμα το τελικό (ς)

Οι λέξεις που στο τέλος θέλουν σίγμα παίρνουν σίγμα τελικό (ς)
Το πρώτο γράμμα της λέξης το λέμε αρικό και το τελευταίο τελικό.
Οι λέξεις που τελειώνουν σε ρ (ασανσέρ), ξ (αφρολέξ), ζ (γκαράζ), λ (κασκόλ) δεν είναι ελληνικές.

Κυριακή, 16 Φεβρουαρίου 2014

Επαναλαμβάνω / Powtarzam

Jakiś czas temu pokazywałam Wam mój zeszyt do greckiego. Miejsce, w którym zapisuję wszystko, z czym spotykam się podczas nauki: słówka, frazy, całe zdania. To bardzo przydatne narzędzie, które pozwala gromadzić całą "wiedzę" w jednym miejscu. Często zdarza się tak, że łatwiej mi sprawdzić coś w moim zeszycie niż ponownie przekopywać się przez słowniki.

Niestety nie funkcjonuje to w ten sposób, że co w zeszycie to i w głowie. Aby wiedzę z papieru przenieść na stałe do głowy potrzebne są powtórki. Dlatego jak najczęściej stam się przeglądać mój zeszyt i sprawdzać co zapamiętałam. Pomaga mi w tym sposób, w jaki prowadzę swoje zapiski: jedna strona język grecki, druga - tłumaczenie.
Otwieram zeszyt, zasłaniam połowę tekstu, czytam słówko/zdanie i próbuję podać tłumaczenie. Jeśli jest poprawne, to jedziemy dalej. Jeśli nie pamiętam lub się pomylę, zakreślamy delikwenta na żółto i przechodzimy do następnego pytania. Po dojściu do końca strony, wszystkie zaznaczone na żółto fragmenty przepisuję na koniec zeszytu - w swoim czasie "odpytam się" z nich ponownie.
Ilość stron jakie "przerabiam" za jednym posiedzeniem, zależy od tego ile mam czasu, w jakim jestem stanie psychofizycznym itd. Ważne tylko by nie zostawiać strony w połowie, bo sie pogubię.

To chyba najprostszy z możliwych sposobów zorganizowania sobie powtórek. Wiem, że można szybciej, częściej, np. za pomocą specjalnych programów do nauki słówek typu ANKI. Mało tego, dzieki synchronizacji ze smartfonem, można trzaskać powtórki gdziekolwiek, np. w autobusie wiozącym nas do pracy. Ja jednak uparcie staram się uczyć jak najbardziej analogowo. Wierzę, że konieczność wielokrotnego przepisywania ręcznie szczególnie upartych zwrotów, których nie umiem zapamiętać, w końcu spowoduje, że wryją mi się one w mózg.

A w jaki sposób Wy robicie swoje powtórki?


Κυριακή, 9 Φεβρουαρίου 2014

Blogi cz 2

Na dzisiaj przygotowałam kolejną porcję blogów. Tym razem będą to miejsca, które mogą nam się przydać w nauce. Niestety niektóre z nich wyglądają na porzucone jakiś czas temu, ale kto wie, może autorom wróci jeszcze chęć do pisania?

Κυριακή, 2 Φεβρουαρίου 2014

Φωνήεντα και σύμφωνα

Τα φωνήεντα είναι τα γράμματα που τα λέμε με δυνατή φωνή, μπορούμε δηλαδή να τα φωνάζουμε. Τα φωνήεντα είναι εφτά (7): α, ε η, ι, υ, ο, ω 
Τα σύμφωνα είναι δεκαεφτά (17): β, γ, δ, ζ, θ, κ, λ, μ, ν, ξ, π, ρ, σ, τ, φ, χ, ψ. 

Τα φωνήεντα μπορούν να κάνουν μόνα τους συλλαβή. Τα σύμφωνα όμως μόνα τους δε σχηματίζουν συλλαβλη.

Κυριακή, 26 Ιανουαρίου 2014

Γράφω / Piszę

Moim prywatnym narzędziem do ćwiczenia umiejętności pisania po grecku uczyniłam swój kalendarz. Specjalnie wybrałam taki, który ma dużo miejsca na notaki i codziennie staram się zamieścić kilka zdań na temat bieżącego dnia. Co się przydarzyło, co mi przyszło do głowy - ot, swego rodzaju pamiętnik.
Dążę również do tego, by eliminować z kalendarza język polski. Ważne daty, terminy, rzeczy do zrobienia, pomysły na życie, wszystko ma być zapisane po grecku. To w teorii, bo zwykle notuję na szybko i jeśli nie wiem jak coś zapisać po grecku, to po prostu robię to po polsku. Niby obiecuję sobie, że dowiem się jak powinna wyglądać grecka wersja językowa danego zapisu, ale... zawsze jakoś "brakuje czasu"...

Ta pisanina bezlitośnie obnaża moje braki. Ubogie słownictwo, które nie pozwala wyrazić dokładnie tego co czuję i chcę przekazać, luki w wiedzy gramatycznej, o ortografii już nie wspomnę.

Rok dopiero się rozpoczął, kalendarz jeszcze świeci pustkami. Z każdym dniem jednak notatek przybywa. Myślę, że z upływem czasu będę miała czarno na białym moje postępy (lub ich brak). Mój cel na najbliższe tygodnie: Hasła, które najczęściej przewijają się przez mój kalendarz po polsku zastąpić greckimi odpowiednikami. 
Za jakiś czas wrócę do tego tematu i dam znać jak się moja metoda sprawdza:)

Celowo nie poruszam w tym poście tematu możliwości szlifowania umiejętności pisania w obcym języku na różnych platformach internetowych. Zdaję sobie sprawę, że korzystanie z takich platform może być bardziej efektywne, chociażby ze względu na możliwośc otrzymania informacji zwrotnej o naszych błedach, jednak na ten temat można poczytać niemal na każdym blogu językowym, więc ja się powtarzać nie będę. Ja staram się z różnych względów uczyć jak najbardziej offline, ze wszystkimi tego konsekwencjami:)

A Wy? Jak ćwiczynie swoje pisanie? Zapraszam do rozmowy w komentarzach.

Κυριακή, 19 Ιανουαρίου 2014

Nauka greckiego w Internecie (14) / Μάθημα ελληνικών στο Ίντερνετ (14)

Learn101.org - kolejna strona z której możemy uczyć się języka. Raczej podstawy, ale może właśnie ta strona przypadnie Wam do gustu:)

Κυριακή, 12 Ιανουαρίου 2014

Άλφα - Βήτα (το αλφάβητο)

Τα γράμματα, δηλαδή τα σημαδάκια που χρησιμοποιούμε για να γράφουμε τις λέξεις είναι 24. 'Ολα μαζί κάνουν το ελληνικό αλφάβητο ή αλλιώς την άλφα-βήτα.
Το αλφάβητο πήρε τ΄ όνομά του από τα δύο πρώτα γράμματα του (άλφα-βήτα)
Το αλφάβητο γράφεται με μικρά και κεφαλαία γράμματα. Το κάθε γράμμα έχει τη θέση του στο αλφάβητο και μ΄ αυτή τη σειρλα θα το μάθεις κι εσύ.

Κυριακή, 5 Ιανουαρίου 2014

To Ημερολόγιο / Kalendarz

Nowy Rok - nowe cele, plany, postanowienia i...nowy kalendarz! Kolejny zbiór czystych kart do zapisania tak jak tego chcemy.

Jaki kalendarz wybierzemy zależy od nas samych, od naszych upodobań i potrzeb. Ja sama od lata poszukuję kalendarza idealnego. Lawiruję między organizerami a wersjami książkowymi, a moje preferencje zmieniają się wraz ze mną.

Swoje plany i cele lubię dzielić na etapy miesięczne (μηνιαιός),

te z kolei rozbijać na mniejsze, tygodniowe (εβδομαδιαίος),

by na tej podstawie móc zaplanować dzień bieżący, czyli "dzisiaj" (σήμερα).

Dzięki temu nie tracę z oczu moich celów, o co nietrudno w codziennej bieganinie.
Kalendarz powinien mieć też sporo miejsca na notatki" (σημειώσεις). Nigdy nie wiadomo, kiedy wpadnę na nowy, "genialny" pomysł na swoje życie, albo dopadnie mnie wena, czy też koleżanka poda przepis na przepyszną sałatkę. Takie rzeczy warto mieć gdzie zanotować!

No i miejsce na adresy i telefony (διευθύνσεις). Czasem naprawdę dobrze jest mieć niektóre z nich przy sobie.

Znalezienie tu, w Anglii odpowiadającego mi kalendarza nie było zadaniem łatwym. W moim odczuciu w Polsce mamy dużo większy wybór. Poprzeczka była ustawiona wysoko przez moją przyjaciółkę, która dwukrotnie już uszczęśliwiła mnie kalendarzami prosto z Grecji, a te - nie dosyć, że bardzo zbliżone do ideału, to jeszcze pisane po grecku! Możecie sobie wyobrazić, co to dla mnie znaczy:-)

Tak czy owak, po wielotygodniowych (!) poszukiwaniach w mojej torebce wylądował kalendarz, któremu do ideału dosyć daleko, ale mieści się w przedziale "może być / nada się". Żeby było śmieszniej, ten rok spędzę z kalendarzem... włoskim!
W bieżącym roku oprócz roli tradycyjnego organizera/plannera i notatnika w jednym, mój kalendarz spełnia też funkcję dwujęzycznego (ang/gr) pamiętnika oraz dziennika językowego. Staram się codziennienotowac co danego dnia zrobiłam w zakresie nauki języków. Ma to zapobiegać odpuszczaniu sobie, o przecież muszę mieć co wpisać każdego dnia! A pod koniec roku będę miała czarno na białym udokumentowane, czy rzeczywiście się uczyłam, czy tylko o tym gadałam:-)
Aby uprzyjemnić sobie pracę z kalendarzem, uzupełniłam nazwy dni tygodni i miesięcy po grecku (na końcu posta zamieszczam ściągę, jeśli ktoś również miałby ochotę dostosować sobie swój kalendarz do wersji greckiej)
 







Dni tygodnia (od poniedziałku): 
Δευτέρα, Τρίτη, Τετάρτη, Πέμπτη, Παρασκευή, Σάββατο Κυριακή

I nazwy miesięcy:
Ιανουάριος Φεβρουάριος Μάρτιος Απρίλιος Μάιος Ιούνιος Ιούλιος Αύγουστος Σεπτέμβριος Οκτώβριος Νοέμβριος Δεκέμβριος

Κυριακή, 29 Δεκεμβρίου 2013

Ελληνικά στο You Tube / Grecki na You Tube

Dzisiaj przedstawię Wam trzy kanały You Tube niezwykle przydatne w  nauce języka.

Epolylyglots - mam nadzieję, że filmików z czasem przybędzie
Urszula Ooshak
Learn Greek with GreekPod101.com

Κυριακή, 22 Δεκεμβρίου 2013

Οι φθόγγοι και τα γράμματα

Οι  συλλαβές  γίνονται από φωνές που τις προφέρουμε γρήγορα μαζί.

Η κάθε φωνή λέγεται φθόγγος. Όταν τους φθόγγους τους γράφουμε τους παριστάνουμε με γράμματα.

Η ελληνική γλώσσα έχει τους παρακάτο 25 φθόγγους:
α β γ δ ε ζ θ ι κ λ μ ν ο π ρ σ τ φ χ μπ ντ γκ τσ τζ ου


Επειδή δεν υπάρχουν γράμματα για μερικούς φθόγγους, τους σχηματίζουμε με δύο γράμματα μαζί για τον καθένα. Τέτοιοι είναι οι φθόγγοι μπ, ντ, γκ, τσ, τζ, ου.


Για το φθόγγο ι έχουμε τα γράμματα ι, η, υ και για το φθόγγο ο έχοθμε τα γράμματα ο, ω

Κυριακή, 15 Δεκεμβρίου 2013

Notuję / Σημειώνω

Do mojego obecnego systemu prowadzenia notatek językowych dochodziłam metodą prób i błędów. Kombinowałam, zakładałam kolejne zeszyty, aby każda rzecz miała swoje miejsce: teksty piosenek, słówka z hau.gr, osobno słówka, osobno wyrażenia czy zwroty, jeszcze gdzie indziej zagadnienia gramatyczne. W konsekwencji utonęłam w morzu makulatury.
Należało rzecz uprościć. Po zastanowieniu doszłam do wniosku, że skoro język stanowi całość, to nie ma sensu tworzyć sztucznych podziałów i osobno zapisywać jedno zagadnienie, a innemu poświęcac osobny zeszyt. Tak naprawdę potrzebuję jednego miejsca, gdzie zgromadzona jest cała moja wiedza, bym mogła do niej sięgnąć nie zastanawiając się, w którym zeszycie / notesie mam potrzebne mi w danej chwili informacje.
I tak powstał "zeszyt do greckiego", do którego wpisuję "jak leci" to, czym aktualnie się zajmuję w najprostszy z możliwych sposobów. Po lewej stronie słówko / zdanie / zwrot po grecku, a po prawej tłumaczenie.

Zobaczcie zreszta sami:

Ot i cała filozofia. Ostatnio coraz częściej dochodzę do wniosku, że nie ma sensu komplikować sobie życia tam gdzie nie ma takiej potrzeby, a najprostsze rozwiązania najczęściej bywają najskuteczniejsze.

A Wy? Jak i w czym notujecie?

Κυριακή, 8 Δεκεμβρίου 2013

testy, egzaminy

Dzisiaj linki do miejsc, w których można albo przetestować swoją znajomość języka on-line, albo też ściągnąć przykładowe test z egzaminu ελληνομάθεια.
ελληνομάθεια raz jeszcze na różnych poziomach

Κυριακή, 1 Δεκεμβρίου 2013

Πώς παίρνουν οι λέξεις τ΄ όνομά τους

Η λέξη τόπι είναι δισύλλαβη, γιατί έχει δύο συλλαβές.
Η λέξη ποτήρη είναι τρισύλλαβη, γιατί έχει τρεις συλλαβές.
Η λέξη και είναι μονοσύλλαβη, γιατί έχει μία συλλαβη.
Η λέξη αυτοκίνητο είναι πολλυσύλλαβη, γιατί έχει πολλές συλλαβές.

Κυριακή, 24 Νοεμβρίου 2013

Μιλάω / mówię

O ile angielskiego mówionego siłą rzeczy używam, to grecki leży i kwiczy od kiedy straciłam kontakt ze znajomymi, z którymi mogłam zamienić czasem parę słów.
O "domowych" sposobach na ćwiczenie mówienia pisałam tu. I fakt, zdarza mi się pośpiewać w wannie, czy też podczas słuchania greckiej muzyki, jeśli czytam to staram się to robić na głos, ale czuję, że to zdecydowanie za mało.
Jakoś ciężko mi się w codziennym pędzie przestawić na myślenie i mówienie do siebie po grecku. Kot nie chce ze mną gadać:-) i zauważam, że mija dzień za dniem, a tego mówionego greckiego w moim życiu coraz mniej.
I jakkolwiek głupio to nie brzmi/wygląda, chyba muszę wprowadzić w życie nawyk 15-minutowej pogawędki przed lustrem sama ze sobą. Spotkam się z qqwayą i poopowiadam jej o tym, co mi się ostatnio przydarzyło, co tam sobie ciekawego wymyśliłam itp. 
Macie lepsze pomysły?

Κυριακή, 10 Νοεμβρίου 2013

Οι συλλαβές / Sylaby

Τη λέξη τη χωρίζουμε σε κομματάκια που τα λέμε συλλαβές. Παράδειγμα: παι-δί, χα-ρά.

Οι λέξεις μπορεί να έχουν μία δύο, τρεις ή και πιο πολλές συλλαβές.

Κυριακή, 3 Νοεμβρίου 2013

Ακούω / Słucham

Słuchanie jest kolejną częścią składową mojej nauki obok przerabiania kursów/podręczników, czytania, mówienia i pisania. 
Ogólnie o samym słuchaniu pisałam tutaj. Ten post powtał trzy lata temu, kiedy z zapałem każdego neofity rzucałam się na każdą "cudowną metodę", z którą przyszło mi się spotkać. Czas, który upłynął pozwolił mi ochłonąć, uspokoić się, wyciągnąc z tych wszystkich internetowych rewelacji to, co najlepsze konkretnie dla mnie, uporządkować trochę ten nadmiar bodźców. Dzisiejszy (długi - uprzedzam - post), bedzie taką nieco krytyczną retrospekcją. Podzielę się z Wami też tym, jak kwestie słuchania wyglądają u mnie na dzień dzisiejszy.

PIOSENKI 
Z premedytacją zarzuciłam naukę przez tłumaczenie tekstów.  Nie, żeby w tej metodzie było coś złego, po prostu musiałam "ukatrupić parę srok", których ogony starałam się przez długi czas trzymać. Poza tym, bywało, że rozważania na temat "co poeta miał na myśli" zajmowały zbyt dużo czasu, w którym mogłam zrobić więcej bardziej przydatnych rzeczy.
Na dzień dzisiejszy po prostu słucham muzyki dla przyjemności, wtedy kiedy potrzebuję dobrej energii a nie bardzo mam warunki by wsłuchiwać się uważnie i skupiać się na słowach. Czasem sobie podśpiewuję, czasem zerknę w tekst, jeśli coś mnie zainteresuje, ale generalnie nie uczę się z piosenek, choć zawsze do tej głowiny coś wpadnie.
Za to często się zdarza, że włączam jakiś dawno zapomniany kawałek, w którym rozumiałam tylko tytuł i fragment refrenu (bo w refrenie tytuł się powtarza). I nagle uświadamiam sobie, że rozumiem sporą część z tego co wokalista przekazuje! To efekt pracy na innych polach, ale - po pierwsze - satysfakcja bezcenna:-), a po drugie - świetne utrwalenie materiału!

RADIO / TELEWIZJA W TLE CODZIENNYCH CZYNNOŚCI
Uważam, że to genialny wynalazek. Słuchanie całkowicie bierne, nie wymagające naszego czasu ani zaangażowania. Wpomaga osłuchanie się z językiem, powtarzanie znanych już zwrotów, z czasem pozwala z kontekstu wyłapać nowe wyrażenia.
O swoich spostrzeżeniach wynikających z praktykowania tej metody pisałam tutaj. Obecnie niestety nie mam możliwości takiego słuchania "w tle" a szkoda.

AUDIOBOOKI.
Przepadłam i zakochałam się na amen od pierwszej przesłuchanej w ten sposób książki. Przy okazji wpadłam w samozachwyt, bowiem audiobook był po angielsku i był to pierwszy od wielu lat świadomy kontakt z językiem, a ja zrozumiałam w zasadzie cała treść książki, cały przebieg wydarzeń. Oczywiście masa szczegółów mi umknęła, ale i tak byłam z siebie dumna. Jak do tej pory tylko jedna pozycja sprawiła mi problem. Nie wiem, czy to za sprawą lektora o dziwnej wymowie, czy też po prostu książka była nudna i ciężko było mi się na niej skupić. Cóż, może kiedyś podejdę do niej w innym wydaniu (pisanym) lub języku i wtedy zweryfikuję.
Przy okazji zaczęłam też słuchać książek po polsku  - świetna sprawa przy obieraniu tony ziemniaków, czy prasowaniu. Robota "się robi", a ty "zaliczasz" kolejne tomy:-)
Ubolewam tylko nad faktem, że znalezienie greckiego audiobooka graniczy z cudem. Udało mi się tylko dostać króciutką, kilkominutową "Η Χιονάτη και οι επτά νάνοι" oraz garść bajek na płycie "Παραμύθια δίχως τέλος", choć tych ostatnich nie słuchało mi się zbyt dobrze.

SŁUCHANKI / PLIKI DŻWIĘKOWE PRZERABIANYCH KURSÓW
Swego czasu używałam do "słuchania w tle". Po prostu zapuściłam z komputera cały zgromadzony folder audio i tak sobie leciało całymi dniami na ile moja obecność (i nieobecnosć pozostałych domowników) pozwalały. Próbowałam też słuchać maniakalnie słuchanek do Hau.gr, tak aby nauczyć się ich niemal na pamięć". Nie polecam. Szczególnie tej drugiej opcji. Zabija cała radość nauki. Już lepiej posłuchać, powoli, aktywnie, intensywnie podczas przerabiania danej lekcji, nawet powtarzając za lektorem, Potem puścić jeszcze ze dwa trzy razy dla utrwalenia i dość.
Z drugiej strony, przy braku laku, czyli greckich audiobooków, chyba będe się musiała z tymi kursami przeprosić...

SERIALE
O uderzającej różnicy między słuchaniem angielskiego audiobooka a rozumieniem dialogów w serialu pisałam tu. I rozdźwięk ten wciąż jest duży, mimo, że trening (już czwarty sezon SKINSów kończę) na pewno działa.
Greckie seriale ciągle są dla mnie łatwiejsze w rozumieniu niż angielskie. Dwa z obejrzanych przeze mnie opisywałam tu i tu.

FILMY
W zasadzie mamy tu tę samą sytuację co z serialami, tylko czasu trzeba poświęcić więcej. Kiedyś pełna zapału pisałam o tym, co, jak i po co można oglądać. Później zmieniłam zdanie na temat niektórych kwestii. Do dziś nie oglądam filmów "aby się uczyć". Jedyne z czym mam doświadczenie, to filmy, które nie są jeszcze dostępne w polskiej wersji językowej. Wtedy wspomagamy się napisami polskimi. Na pewno coś to daje, lektor nie zagłusza dialogu i często możemy potwierdzić, bądź zweryfikowac coś co nam się wydawało z rzeczywistością. Na niekorzyść lektora przemawia też fakt, że wersja z lektorem jest często ugrzeczniona. Ile razy słyszymy niewinne "cholera", gdy w oryginale mamy soczysty "fuck"?. Moim zdaniem, jeśli chcesz się uczyć podczas oglądania filmu, to albo w ogóle nie włączaj napisów, albo napisy oryginalnej wersji językowej - dzięki czemu można przeczytać coś, czego się nie usłyszało. Ale ja sobie tylko teoretyzuję, bo ja filmy oglądam wyłącznie dla rozrywki i nie łączę ich z nauką.

Κυριακή, 27 Οκτωβρίου 2013

Βίντεο μαθήματα ελληνικών / wideo-lekcje greckiego

Dziś do puli przydatnych linków dorzucimy stronkę z filmikami, które mogą pomóc w nauce greckiego. Zobaczcie czy taka forma nauki Wam odpowiada. Dużo więcej filmików można znaleźć na You Tube:-)

http://www.language-base.com/index.php?page=language&langid=59&language=learn%20Greek%20language

Κυριακή, 20 Οκτωβρίου 2013

Οι λέξεις / Słowa

Λέξεις είναι τα κομματάκια που μας φτιάχνουν την πρόταςη.

Η πρόταση μπορεί να έχει μία, δύο, τρεις ή και περισσότερες λέξεις.

Κυριακή, 13 Οκτωβρίου 2013

Διαβάζω / Czytam

Taką moją osobistą motywacją do nauki języków, jest wizja samej siebie, zapadniętej w głęboki fotel, przykrytej grubaśnym kocem, z kubkiem aromatycznej herbaty stoliku obok, pogrążonej w lekturze opasłego tomiszcza, na którego okładce widnieją greckie "hieroglifki".
Rzeczywistość wygląda dużo gorzej. "Żeby móc czytać, trzeba kiedyś w końcu zacząć" - tłukę sobie do głowy, po czym otwieram książkę i...  "O matko, za trudne!" - jęczę, a książka wędruje w kąt.

Lata praktyki pokazują, że nic się w tym temacie nie zmienia. Niby się uczę, poznaję wciąż nowe słówka, konstrukcje, a jednak próba czytania, takiego dla przyjemności jak w mojej wizji właśnie, zawsze kończy się tak samo. Wniosek z tego jest jeden. Nigdy nie nadejdzie taki moment, kiedy po prostu otworzę książkę i przeniosę się do innego świata. Świata, w którym umiem czytać. Samo nic się nie stanie. Umiejętność czytania trzeba nabyć ciężką pracą. Jak dziecko,  które dopiero uczy się składać literki swojego ojczystego języka.

Zmuszam więc sama siebie do pokonania własnej słabości. Zdanie po zdaniu, strona po stronie. I staram się nie zniechęcać faktem, że jest trudno, że nie wygląda to tak jak czytanie w języku polskim, że zamiast przyjemności i relaksu jest wysiłek. Wierzę naiwnie, że z każdą kolejną pozycją będzie łatwiej.

Na pierwszy ogień poszło czterostronicowe opowiadanie "Ο κύριος 'Αλφα - άλφα". To taka bajeczka dla dzieci, ale od czegoś trzeba było zacząć. Przy okazji sprawdziło się stwierdzenie, że nie trzeba znać każdego słowa w tekście, by wiedzieć o czym mowa. Wiele wywnioskować można a nawet poznać nowe słownictwo z kontekstu.

Potem była dłuuuga przerwa, kiedy życie zmusiło mnie do powrotu do nauki angielskiego. Zaopatrzyłam się więc w powieść Jodie Picoult "House Rules" (czytałam parę pozycji tej autorki po polsku, więc mogłam zakładać, że będzie intresująco, że będę chciała poznać treść, mimo trudności). Chciałam podejść do tematu "metodą porównawczą" - jak nazwałam ją na własny użytek. Pisałam o tym tutaj. I chociaż metodę zarzuciłam, to przy okazji popełniłam błąd. Bowiem przesłuchałam audiobooka, potem pochłonęłam polską wersję, dzięki czemu dopowiedziałam sobie to, co mi umknęło podczas słuchania, a teraz... Męczę wersję angielską i odrzuca mnie od niej, bo nie dość że trudno, to jeszcze i tak wiem o co chodzi i jak się skończy, więc motywacji brakuje i naprawdę muszę się zmuszać, by przerzucić kilka stron. Nigdy więcej!

Ponieważ zakładam sobie, że moja nauka ma być przyjemna, staram się czytając podchodzić do książki tak jak w tej mojej motywacyjnej wizji. Do czytania nie biorę ze sobą słownika. Po prostu czytam słowo po słowie, zdanie po zdaniu. Nie ważne, że niektórych zdań nie rozumiem wcale. Zakładam, że przy piętnastej książce nie będę już miała tego problemu. Czasem (jeśli ciekawość jest silniejsza niż lenistwo) zaznaczam sobie dane słówko czy fragment i potem w wolnej chwili sprawdzam, czy dobrze domyślałam się znaczenia z kontekstu, albo wypisuję sobie jakąs frazę, która może mi sie przydać. Robię po prostu to, co jest w danej chwili dla mnie najlepsze, najwygodniejsze. Nie chce mi się spędzać połowy dnia nad słownikami, żeby się dowiedzieć, że poszukiwałam przymiotnika "sinobladozielony", skoro z kontekstu wiem, że bohater był po prostu nieprzytomny ze strachu, więc jego skóra nabrała jakiejś ciekawej barwy.

Trochę inaczej jest natomiast z podręcznikiem do greckiego. To pozycja dla dzieci z podstawówki, więc zawiera sporo tekstu wprowadzającego. Tutaj siedzę ze słownikiem by użyć go w miarę potrzeby i z zeszytem, do którego wpisuję zdanie po zdaniu z książki i obok jego tłumaczenie własne. Nawet niekoniecznie poprawne z punktu widzenia gramatyki i składni polskiej, a jak najbardziej wierne, dosłowne, by pokazywało mi schemat tworzenia zdań po grecku.

Czy czytanie coś mi daje? Na pewno! Wzbogaca słownictwo, pcha przed nos rzeczy, które niby się wie, ale gdzieś tam sobie tkwią w głebi umysłu. Moja męczona w tej chwili "House Rules" daje mi na piśmie zwroty znane z filmów. "Wysoki sądzie" "Proszę wstać - sąd idzie", czy "nie mam więcej pytań":-) Takie ciekawostki, które uprzyjemniają naukę.

Oprócz czytania wplecionego w program nauki, czytam też dużo różnych bzdurek "przy okazji". Korespondencja smsowa, ulotki, dokumenty urzędowe, etykiety na produktach (wiele artykułów spozywczych czy kosmetycznych ma tu greckie etykiety, bądź z dodaną grecką wersją językową), statusy i komentarze na facebooku. Czasem wyszukuję informacje w internecie po grecku czy angielsku. Nie czytam wtedy dokładnie, tylko wyłapuję wzrokiem to, co mnie interesuje, ale też jest to sposób na opatrzenie się z tymi strasznymi obcojęzycznymi literami:-)

I uwaga na sam koniec. Zawsze staram się czytać na głos. Oczywiście z wyjątkiem sytuacji, kiedy czytam w autobusie czy poczekalni u lekarza;-) W ten sposób  czyta się niestety jeszcze wolniej, ale z kolei więcej uwagi poświęca się tekstowi. Sami wiecie, jak się czyta po polsku - po prostu "przelatujesz" wzrokiem tekst. Poza tym czytając na głos jednocześnie usprawniam proces mówienia, bo przyzwyczajam po prostu aparat mowy do wydawania tych "obcych" dźwięków.

A Wy? Czytacie w obcych językach? Jakie macie z tym problemy? Jakie wnioski? Podzielcie się tym ze mną!

Κυριακή, 6 Οκτωβρίου 2013

λεξικά / słowniki część trzecia - ostatnia.

dictionary. sensagent
the free dictionary
slang.gr - słownik slangu
oldict.com
definicje
glosbe

Postanowiłam dać sobie spokój z wszelakimi translatorami. I tak zwykle używa się tego od googla:-)

W tym zestawieniu zdecydowanie wygrywa sensagent. Można tłumaczyć z greckiego na grecki:-) lub na dowolny inny język. Podaje też synonimy.
Słownik slangu - po grecku - przydatny, choć to już wyższa szkoła jazdy.
Glosbe również warty uwagi ze względu na dużą ilość przykładów użycia.

Na pewno w sieci da się znaleźć więcej tego typu stron. Ale ja osobiście już przestałam przekopywać internet i uzupełniać ciągle zbiory. Wolę ten czas poświęcić chociażby na serial w obcym języku lub konkretną naukę. 

Kiedy spotykam nieznane słówko, którego znaczenie chcę poznać, z reguły zaczynam  od papierowego słownika gr-pl. Jeśli ten nie daje rady, to po prostu wpisuję słówko w googla i patrzę co wyskoczy. Czasem to wystarczy, czasem trzeba pogrzebać głębiej, ewentualnie coś zweryfikować.
Tak naprawdę, do nauki najlepsze są słowniki jednojęzyczne. Triandafilidis, czy Babiniotis. Ale przyznam szczerze, że nie zawsze mam czas, siłę i motywację, by grzebać w nich i dziobać słówko po słówku. Z drugiej strony - im częściej się nimi posługuję, tym szybciej mi idzie:)


Κυριακή, 29 Σεπτεμβρίου 2013

Κεφαλαίο και τελεία / Wielka litera i kropka

Η πρόταση αρχίζει με κεφαλαίο γρράμμα και στο τέλος της θέλει τελεία.

Κυριακή, 22 Σεπτεμβρίου 2013

Παιδική χαρά

Mam za sobą kolejny grecki serial. Dużo czasu zajęło mi obejrzenie raptem 26 odcinków. Może dlatego, że niespecjalnie mnie wciągnął. Każdy odcinek jest właściwie osobnym, nie powiązanym z poprzednimi wątkiem, więc nie ma tej ciekawości "co dalej", która pcha w stronę włączenia następnego odcinka.
W moim odczuciu serial jest po prostu głupi. Zachowanie bohaterów, wrzaski dzieciaków, ciągłe bicie się, czy trzaskanie "face palmów", rodzice którzy pozwalają robić z siebie idiotów, oraz sypiące się nagminnie z ust bohaterów, także dzieciaków γαμώτω i μαλάκα, w serialu bądź co bądź familijnym (coś jak polska "Rodzinka pl") raczej zniesmaczają niż dostarczają dobrej rozrywki.

W sumie nikt do oglądania mnie nie zmuszał :-) Jednak znów się objawiła moja przypadłość do kończenia tego co zaczynam:-)

Na plus można serialowi zapisać dużo dialogów w żywym greckim tempie, współczesny grecki język.

Mnie osobiście cieszy fakt, że bardzo dużo rozumiałam z tego co słyszę. To, co umykało, bo na przykład mówili za szybko, nie przeszkadzało w ogólnym rozumieniu wątku. Gdybym ja jeszcze potrafiła też tak szybko gadać! :-)

Podsumowując, jeśli ktoś jeszcze nie zna tego serialu, to ja osobiście nie polecam, a nawet odradzam. Żadna strata, na pewno da się znaleźć coś ciekawszego do oglądania. Tymczasem zaczęłam już następny serial. Parę słów recenzji - po zakończeniu oglądania:-)

Κυριακή, 15 Σεπτεμβρίου 2013

λεξικά / słowniki part 2

lexis dictionary
sprawdzanie pisowni
neurolingo
Słownik Triandafilidisa on-line
tabela skrótów używanych w słownikach greckich

Tutaj trafiło moich kilku ulubieńców:
- neurolingo - ta strona jest genialna! Kiedy w tekście napotykam słówko w nieznanej mi formie, tak, że nie mogę go sprawdzić w słowniku, bo nie wiem, jak wygląda w podstawowej wersji, wklepuję je właśnie do neurolingo i już wiem wszystko. Nie tylko jaka to część mowy, i w jakiej formie, ale także jak wygląda odmiana.
- Triandafilidis - z tego co wiem, to drugi (obok Babiniotisa) guru języka greckiego. Coś jak nasi profesorowie Miodek i Bralczyk:-). Chociaż panowie w kilku kwestiach językowych się nie zgadzają i każdy uważa że jego wersja jest tą poprawną:-). W każdym razie słownik języka greckiego to jest coś, co na pewnym etapie nauki trzeba po prostu mieć i z tego korzystać
- tabela skrótów przydatna właśnie podczas pracy ze słownikami jednojęzycznymi.

Κυριακή, 8 Σεπτεμβρίου 2013

Η πρόταση / Zdanie*

Πρόταση είναι μια σωστή κουβέντα.

Όταν μιλούμε χρησιμοποιούμε προτάσεις.
Αλλά κι ότaν γράφουμε χρησιμοποιούμε προτάσεις.


Zwróćcie uwagę, jak wędruje akcent, w zależności od tego, czy używamy słówka w liczbie pojedynczej czy mnogiej.

Η πρόταση / Οι προτάσεις

*Tytuł posta pochodzi od tytułu rozdziału podręcznika Η γραμματική μου.


Κυριακή, 1 Σεπτεμβρίου 2013

Moja nauka / Η μάθημά μου

Witam Was po wakacjach! Mimo, że lata szkolne mam już dawno za sobą, to ciągle pierwszy września kojarzy mi się z nowym początkiem, czystą kartą... Bardzo lubię to uczucie:-) 
     Nie mogę powiedzieć, bym próżnowała przez wakacje, choć też nie przemęczałam się zbytnio. Realizuję jednocześnie kilka okołożyciowych, nazwijmy to, projektów i czasem ciężko wszystko ze sobą pogodzić. Ale robię co mogę:-) Od dłuższego już czasu zmieniam swój system nauki, a przede wszystkim podejście do niej. 
Na dzień dzisiejszy moją naukę można opisać w kilku hasłach: 

 "PORZĄDKÓW" CIĄG DALSZY
 - dokańczam rozgrzebane w przeszłości kursy z angielskiego; 
- tłumaczę sobie "Η γραμματική μου" - nie lubię takich pozaczynanych a niedokończonych rzeczy. Dlatego przerobię go "od dechy do dechy" a potem pójdę dalej. I to jest punkt, w którym jestem najbardziej skrupulatna. Wszystko skrzętnie tłumaczę i notuję. 

 SŁUCHAJ, CZYTAJ, PISZ I MÓW 
Bo samo "tłuczenie" podręcznika na niewiele się zda. Już nie raz zdarzyło się, że w słuchanym audiobooku pojawiło się słówko czy zwrot, które nie dalej jak parę dni wcześniej podczas pracy z podręcznikiem zapisałam w zeszycie jako "nieznane". dzięki temu, gdy natknę sie na nie w powtórkach bez problemu zaznaczę jako "umiem". Gdybym znała je tylko z podręcznika - wątpię bym je pamiętała. Takie przenikanie się treści pochodzących z różnych źródeł znacznie usprawnia zapamiętywanie. 

 NIE UTRUDNIAJ SOBIE ŻYCIA I NIE TWÓRZ SZTUCZNYCH PODZIAŁÓW 
Dane mi jest żyć, pracować w międzynarodowym środowisku. Sytuacje, kiedy w pracy słucham instrukcji wykonania jakiejś czynności po rosyjsku, przekazuję te informacje koleżance po angielsku, a chwilę później plotkuję na przerwie z Greczynką są na porządku dziennym. I jakoś udaje mi się funkcjonować w tym tyglu. Mniej lub bardziej płynnie przeskakuję z języka na język, Mniej lub więcej problemów sprawia mi wyartykułowanie swoich myśli w języku obcym. Wszystko zależy od dnia, tematu rozmowy, od konkretnej sytuacji po prostu. Ale jakoś to hula. 
No to po co utrudniać sobie życie schematami: "Dziś ucze się angielskiego, a jutro greckiego" Odpada problem z cyklu, co zrobić, jeśli "dzień grecki" z jakichś przyczyn wypadł z kalendarza - robić go jutro? (miał być angielski). Nadrabiać zaległości? (to nie zawsze jest możliwe). Grecki podręcznik, angielski serial, w słuchawkach muzyka po hiszpańsku (chociaż się go nie uczę), konwersacja po rosyjsku (na poziomie: da... da...) a do poduszki książka po polsku bo na nic trudnego nie mam siły. Ale  właściwie czemu nie?

 MINIMALIZM 
Wynika z poprzedniego punktu. Jeden audiobook, jedna książka, jeden sezon serialu na raz. Jak skonczę to następny wezmę w innym języku. Nie wyobrażam sobie mieć "napoczętych" trzech książek na raz (po angielsku, grecku i polsku - bo czytania po polsku się nie wyrzeknę) 

WYLUZUJ SIĘ 
Czasem mi sie nie chce. Zwyczajnie, po ludzku. Nie chce mi się pamiętać by wziąć słuchawki w drodze na zakupy, na podręcznik nie mogę patrzeć, albo nie chce mi się szukać długopisu. Wyszukiwanie głupich pretekstów by nic nie robić jest dla mnie sygnałem, że przegrzały się zwoje mózgowe. Albo te odpowiedzialne za przyswajanie nowych treści, albo te od motywacji. W takich wypadkach czasem próbuję oszukać mojego lenia i na przykład pośpiewać po grecku, albo puścić serial zamiast tłuc głową w podręcznik. A czasem odpuszczam. Nie to nie. Nic na siłę. Motywacja pojawi się za chwilę sama. Albo się jąkam w rozmowie z kimś, więc stwierdzam, że "tak dalej być nie może" i ruszam swoje cztery litery, albo w luźnej rozmowie pochwalę się tym greckim więc samej przed sobą głupio mi, że nic nie robię. I cała zabawa zaczyna się od nowa w miejscu, gdzie skonczyłam poprzednio. I nic złego się nie dzieje, więc po co się spinać? Na pewno można lepiej, szybciej, skuteczniej. Strasznie zazdroszczę ludziom uporządkowanym, żyjącym według planu, którzy punkt po punkcie, z prędkościa światła realizują swoje cele. Ja tak nie potrafię. Chociaż pracuję nad sobą, staram się dążyć do coraz większej systematyczności, eliminowania pożeraczy czasu i ogólnie większej wydajności. I wciąż będę walczyć o lepszą wersję samej siebie. Jednak póki co jest jak jest. I zamiast frustrować się tym, czego nie mogę zmienić, staram się korzystać z tego, co jest mi dane, robić co się da. I wiecie co? Odkąd uczę się w takim stylu, to jest mi jakoś lepiej. Daje mi to więcej radości. W sumie bardziej mi się chce, a chyba o to w całej tej zabawie w samouctwo chodzi.
 W nowym roku szkolnym życzę więc zarówno Wam jak i sobie, większego luzu, radości z nauki i pozytywnej motywacji!

Τετάρτη, 3 Ιουλίου 2013

Λεξικά / słowniki part 1

Dziś kilka linków do różnego rodzaju słowników on-line:
Z tej piątki najlepszy wydaje mi się być xanthi. Z "tłumaczami" - wiadomo, trzeba uważać, chociaż nie raz się nimi wspomagałam.

W tej chwili po prostu dzielę się z Wami tym, co nagromadziłam przez lata. Kolejność jest przypadkowa. W  następnych postach tego typu przyznam się do swoich "słownikowych ulubieńców"

Τετάρτη, 26 Ιουνίου 2013

Moja gramatyka - wstęp / Η γραμματική μου - πρόλογος

Tłumaczę z mozołem mój podręcznik. Już we wstępie natrafiłam na ciekawe zdanie:
  "Η Γραμματική φάνταζε από ανέκαθεν στα μάτια του μαθητή, περισσότερο του Δημοτικού, σαν κάστρο απόρθητο” Gramatyka wydaje się od zawszecw oczach ucznia, szczególnie szkoły podstawowej, być jak forteca niemożliwa do zdobycia.
Hmm, wprawdzie nie jestem uczennicą podstawówki, ale mam takie samo wrażenie:D 

Zapraszam do wspólnej nauki!

Σάββατο, 22 Ιουνίου 2013

Moja gramatyka / Η γραμματική μου

Jako że udało mi się jakiś czas temu zakończyć proces porządkowania notatek, pora na następny punkt programu.

„Η ΓΡΑΜΜΑΤΙΚΗ ΜΟΥ – Μαθαίνω σωστά τη γλώσσα μου “Α'- Β' ΔΗΜΟΤΙΚΟΥ  - mój pierwszy, jeszcze z Grecji przywieziony podręcznik do gramatyki przeznaczony dla pierwszych klas podstawówki, więc wysokich lotów raczej nie będzie. Będziemy jednak mieli okazję poznać nazwy podstawowych pojęć gramatycznych.
Dla mnie przerobienie tego podręcznika będzie oznaczało po prostu przetłumaczenie go "od dechy do dechy", zapisanie wszystkiego w zeszycie i tym samym stworzenie  materiału do przyszłych powtórek. Powinno mi to zając około roku.
Dla Was - co ciekawsze kwestie z jakimi się spotkam, będę prezentować na blogu.
Spodziewajcie się więc w niedalekiej (mam nadzieję) przyszłości postów opatrzonych etykietą "Η γραμματική μου" .

Κυριακή, 9 Ιουνίου 2013

Greckie pismo odręczne - post na życzenie

Zaniedbuję ostatnio (znowu!) bloga, jak i wiele innych rzeczy. Czasu mam obecnie niewiele, a ten, który mam przecieka mi przez palce, bo rzeczy do zrobienia jest tyle, że nie wiadomo za co się wziąć. Swoją drogą za większość z nich wziąć mi się nie chce, więc tak sobie odkładam...
Mam przygotowanych kilka postów, niektóre dopiero w głowie, inne w wersjach roboczych -wymagają dopieszczenia. Więc jest szansa, że jak tylko nieco się ogarnę, to zacznie się tu coś pojawiać.

Ale do rzeczy. W komentarzu pod ostatnią notką Dame Noirefr (witaj na moim blogu!) poprosiła o zdjęcia obrazujące greckie pismo odręczne. Jakby się zastanowić, nie różnią się one tak bardzo od komputerowego pisma. Może tylko nie są takie równiutkie;-) Osobiście przepisując coś po grecku, np. słówka ze słownika, po prostu patrzę jak one wyglądają i staram się postawić coś podobnego. Ostateczny wygląd zależy od tego, "jak ręka poleci":)

Poniżej dwa linki, na których można zobaczyć jak to pisanie wygląda:

Dodatkowo można wpisać w google frazę "greek handwritting" i przejrzeć grafiki, choć wiadomo - jak to w google - trzeba się przekopać przez masę nieprzydatnych rzeczy.

A na koniec próbka moich własnych "hieroglifków"

Τρίτη, 21 Μαΐου 2013

Blogi cz.1

Dzisiaj mam dla Was coś, co Tygrysy lubią najbardziej, czyli blogi "koleżanek po fachu";-)

http://www.e-polyglots.com/
Greek freaks - prowadzony przez panią filolog nowogrecką (można w ogóle użyć takiej nazwy?). Kopalnia wiedzy, źródeł i wszystkiego co nas interesuje. Dodatkowo Gathoula prowadzi szkołę językową gdzie uczy chętnych greckiego. Pół prywatnie miałam okazję rozwiewać z Autorką różnego rodzaju wątpliwości. Pomocna i Profesjonalna - tyle mogę o niej powiedzieć.

Stajnia Augiasza - życie w Grecji, greckie zwyczaje, oraz związany z tym język.

Moje frappe - wg opisu blog ma motywować autorkę do nauki. I chyba spełnia swoje zadanie bo dość systematycznie pojawiają się posty na temat (a nie jak u mnie biadolenie na tematy różne)

Grecki - słówka - Internetowy zeszyt greckich słówek:)

kubek - ten blog w troszkę innej kategorii, jednak polecam, bo autorka czasem pisze krótkie posty po grecku, można się wprawiać w czytaniu. (To tak z egoistycznych pobudek, a blog oprócz tego sam w sobie jest ładny i ciekawy)


Κυριακή, 12 Μαΐου 2013

Przemyślenia

Trudny okres za mną. W poprzednim poście pisałam, że do końca marca uporam się z porządkowaniem greckich notatek, tymczasem nie wiadomo, czy uda mi się to osiągnąć do końca maja. Cierpiałam na rzeczywisty brak czasu, bo sporo pracowałam, oraz ten pozorny - kiedy to wypadłam z rytmu i nie byłam w stanie za nic konstruktywnego się zabrać tylko rozmyślałam o tym ile to ja mam do zrobienia. Obiektywnie rzecz biorąc - bez sensu, bo zamiast wymyślać sposoby nauki lepiej jest po prostu się uczyć, ale czasem bardzo ciężko zastosować oczywiste prawdy w praktyce.
Nadszedł jednak czas (kolejnego już) powrotu. Jest mobilizacja, chęci... Oby ten stan utrzymał się jak najdłużej:)

Podczas tego przestoju doszłam do kilku wniosków:
  • Zrezygnowałam z pisania drugiego bloga. Pomysł nie był zły, ale zwyczajnie jego realizacja zabierała mi zbyt dużo czasu. Na razie alternatywy nie wymyśliłam i jedyne co robię w zakresie pisania, to staram się eliminowac język polski z zapisków w moim prywatnym kalendarzu. Ale to jeszcze za mało.
  • Nie chce mi się robić powtórek, o których pisałam ostatnio. Odrzucają mnie od nauki do tego stopnia, że na myśl, że mam coś do powtórzenia odwlekam to tak, że w konsekwencji nic nie robię - nie mam na to rozwiązania. Uważam, że powtarzanie jest istotne i chyba nie pozostaje mi nic innego jak odwalać tę pańszczyznę.
  • Jeśli chodzi o angielski, wychodzi na to, ze przeliczyłam się licząc na to, że życie w Anglii + jakaś tam nauka własna wystarczą i za jakiś czas język "sam mi wejdzie". Owszem, na pewno pobyt tu coś daje, gdybym tyle samo robiła w Polsce na pewno moje umiejętności byłyby mniejsze, jednak to co mam mi nie wystarcza. O ile greckiego mogę się uczyć do siedemdziesiątki i nie przejmować się wolnym przyrostem wiedzy, o tyle angielski jest mi niezbędny, jeśli chcę znaleźć lepszą pracę i w ogóle lepiej żyć. Dlatego  zdecydowałam się zapisać na kurs dla osób, dla których angielski jest drugim językiem. Nie mam pojęcia jak go pogodzę z moją zwariowaną pracą, ale będę się martwić, jak się już zacznie:)
  • Ciągle denerwuje mnie nadmiar rzeczy, przedmiotów jakie są mi potrzebne do nauki. Zeszyt taki, zeszyt śmaki... Dlatego postanowiłam, że w swoim czasie powstanie jeden zeszyt "do języków", gdzie będę zapisywać wszystkie informacje, słówka itd, nie bacząc czy to angielski czy grecki. W praktyce zobaczymy jak mi się to sprawdzi
  • Muszę pomyśleć o zmianach na blogu. Blog przestał być blogiem greckim i ogólny jego wygląd przestaje mi odpowiadać. Pomysłów brak, na razie wiem tylko, że "nie podoba mi się"
  • Napisałam kiedyś, że dni, kiedy pracuję są "wyrwane z kalendarza", że nie mam siły robić wtedy nic. Wyzwanie na najbliższe tygodnie - trzeba to zmienić. W dni, kiedy pracuję, należy wykonać przynajmniej jeden punkt, z listy zadań. Nie ważne czy dotyczyć będzie języków, ćwiczeń, czy porzadków domowych. Muszę zrobić "coś". Wyzwanie spowodowane jest tym, że po kilku dniach pracy, w dzień wolny wpadam w zastój, bo nie wiem za co się wziąc, tyle mam zaległości. Dlatego należy dążyć, by te zaległości były jak najmniejsze.
  • Teraz pół-żartem. Odkryłam ostatnio ogrom nowych materiałów do nauki greckiego. Wprawdzie nałożylam sobie szlaban na gromadzenie tychże, ale muszę powiedzieć, że motywacja i chęci do nauki wzrosły, bo ja chę się z tym wszystkim zapoznać;-) A żeby to zrobić, muszę się uporać z tym co mam;-)
  • I kolejna, ostatnia, nie do końca poważna myśl. W związku z tym, że tego czasu mam tak mało, a planów i pomysłów do zrealizowania tak wiele, ostatnio kołacze mi się po głowie myśl, żeby od nowego roku dołączyć jeszcze jeden język:-) Wprawdzie od zawsze byłam przekonana, że następny w kolejce jest włoski, ale biorąc pod uwagę, gdzie mieszkam i jakie języki krążą wokół mnie, skłaniam się raczej ku rosyjskiemu. Po prostu łatwiej mi będzie weryfikować i wykorzystywać nabytą wiedzę (jest tu wielu rosyjskojęzycznych ludzi). Czy w ogóle do nauki trzeciego języka dojdzie i który ostatecznie wybiorę, dowiecie się w swoim czasie:-) 
A teraz zmykam już do moich znienawidzonych powtórek:)

Δευτέρα, 18 Μαρτίου 2013

Powtórki

Moje porządki w greckich notatkach powoli dobiegają końca. Bardzo mnie cieszy fakt, że już "za chwilę" całą wiedzę będę miała zgromadzoną w jednym zeszycie i będę mogła zająć się nauką właściwą, czyli solidnym przerobieniem podręcznika.
Obawiam się tylko, że w mojej głowie hula sobie leniwie jakiś znikomy procent tego, co w zeszycie. A przecież zapisywałam tam TYLKO to, co z czym zetknęłam się już w ciągu tych paru lat nauki. 
Dlatego od marca do planu nauki dochodzi jeszcze jeden punkt: Powtórki. Przyznam się, że nie znoszę tego robić. Nudzi mnie to i zawsze wolałam np. przetłumaczyć kolejną piosenkę, czy zrobić nowy post na bloga, a kwestie powtórek zawsze dyskretnie zamiatałam lewą nóżką pod dywan. Efekt jest taki, że po tylu latach nauki ciągle jestem w lesie. Można próbować się oszukiwać, szukać na siłę cudownych metod, ale prawda jest taka, że pewnych rzeczy po prostu nie da się przeskoczyć i żmudną pańszczyznę niestety też trzeba odrobić.
Zatem - do dzieła!

Τρίτη, 5 Μαρτίου 2013

Nauczyć się "źle" języka

Jakiś czas temu, w jednym z komentarzy, zwróciłam Czytelnikowi uwagę, że pewien podręcznik do nauki greckiego zawiera błędy. Niestety nie mam tego podręcznika ze sobą, został w domu rodzinnym i nie mogłam wskazać konkretnych nieścisłości.
Jednocześnie, jak wiecie, porządkuję swoje grecki notatki i również napotykam na wiele wątpliwości odnośnie np. poprawności zapisu, czy treści.
Nawet mój słownik zawiera błędy, czy to ortograficzne, co wydawałoby się niedopuszczalne, czy czasem nie jestem pewna wartości merytorycznej np. jeśli chodzi o wyrażenia idiomatyczne.

No właśnie, jak sobie z tym radzić? Przecież nie zawsze mamy kogoś, kto rozwieje nasze wątpliwości, a czasem możemy nawet nie przypuszczać, że informacje gdzieś podane, nawet w zdawałoby się wiarygodnych źródłach są błędne. 
Ten temat nurtuje mnie od jakiegoś czasu, a oto wnioski jakie mi się w związku z nim nasuwają. 

Wydaje mi się, że - jak w każdej dziedzinie - należy po prostu wypośrodkować. O ile bardzo istotne jest poważne podejście do nauki, działanie mozolne, powolne i systematyczne a pośpiech nie jest wskazany, o tyle - tak myślę, czasem nie ma sensu tracić wielu dni na poszukiwanie odpowiedzi o poprawny zapis, czy tłumaczenie jakiegoś słówka. Nie zrozumcie mnie źle. Chodzi mi o to, że słówek, które mamy do poznania są setki tysięcy i sprawdzanie każdego z nich w kilku źródłach jest po prostu niemożliwe (bo potem jeszcze powstaje pytanie o to, w którym źródle jest poprawnie). Poza tym nauka języka to proces nieskończony, więc pewne rzeczy wyjdą w praniu, a mylić się jest w końcu rzeczą ludzką.
Uważam po prostu, że nauka języka, szczególnie samodzielna nauka powinna być przyjemnością. Taką przyjemnością są poszukiwania informacji, rozwiewanie wątpliwości, ale z drugiej strony, jeśli co chwilę będę się odrywać od podręcznika by wszystko sprawdzać, to ta przyjemność zostanie brutalnie zamordowana.

A co, jeśli nauczę się źle?
Cóż, świat się chyba nie zawali! Do czwartego roku życia byłam przekonana, że u mnie w łazience stoi "ubikłacja" i że na drugie imię dano mi "Adnieszka" W końcu ktoś kiedyś wyprowadził mnie z błedu, więc śmiem przypuszczać, że zagłębianie się w tajniki języka greckiego również z wielu błędów mnie wyprowadzi.Sięganie po coraz to nowe materiały i używanie języka pewne sprawy zweryfikuje. I choć nie chciałabym być uważana z ograniczoną osobę, to posługując się kolejnym przykładem, wielu ludzi do schyłku swego żywota mówi "karnister" i wcale to nie wpływa na jakość ich życia ani możliwość porozumiewania się.

Na tym blogu pewnie również roi się od błędów i to jak przypuszczam w obu językach, chociaż bardzo staram się ich nie robić. Ale - jak wielokrotnie podkreślam - nie jestem filologiem, ani nauczycielem, a blog to nie publikacja naukowa (chociaż i w takich błędów nie brakuje).

Znowu podsumuję. Dążmy do doskonałości, ale pozwólmy też sobie na niedoskonałość, bo wszystko jest dla ludzi!

Τρίτη, 26 Φεβρουαρίου 2013

O mówieniu

Natrafiłam jakiś czas temu na artykuł o tym, jak ćwiczyć mówienie w obcym języku, nie mając "pod ręką" native speakera. (Przy okazji pochwalę się - artykuł był po angielsku i zrozumiałam!)

Internet oferuje nam całą masę portali do językowych wymian, gdzie można umawiać się z ludźmi na konwersacje za pośrednictwem np. Skype. Poza tym ludzi można poznawać w całej sieci, na różnych forach tematycznych itp. i analogicznie znajomość przenieść na komunikator głosowy...
Taaak, Ameryki nie odkryłam i każdy uczący się jakiegokolwiek języka spotkał się z tą poradą setki razy.

Pomysł sam w sobie jest dobry, ale nie dla mnie, dla której umówienie się z kimś na konkretną godzinę w celu porozmawiania jest dość problematyczne. Zamiast jednak przejmować się tym, czego nie możemy zrobić, zróbmy to co jest możliwe!

1. Mów! Po prostu! Jak nie masz z kim porozmawiać, to mów do siebie (chociaż może lepiej to robić, kiedy nikt nie słyszy), na głos. "Idę sobie zrobić herbaty, bo zmarzłam, ale najpierw muszę umyć kubek". Przy okazji odpada problem nieznajomości jakiegoś słówka, bo możesz po prostu wstawić polskie i nikt nie będzie miał problemów ze zrozumieniem. Możesz też pogadać ze swoim psem/kotem, złotą rybką. Opowiedz sobie bajkę, albo opisz (na głos) widok za oknem.
2. Obejrzyj filmik na Youtube i powiedz jego autorowi co o nim myślisz. Zarówno o filmiku jak i autorze. Nieważne, że on się nigdy nie dowie o Twojej opinii.
3. Powtarzaj na głos lekcje, których słuchasz i śpiewaj piosenki (nawet jeśli okropnie fałszujesz!), Pauzuj oglądany serial i powtarzaj dialogi
5. Czytaj na głos
4. Co tylko przyjdzie Ci jeszcze do głowy, ale.... MÓW!!!

To oczywiście nie są metody idealne, bo przede wszystkim brakuje nam informacji zwrotnej. Nie mamy pewności, że mówimy poprawnie, nikt nie poprawi naszych błędów ani nie podpowie słówka, które właśnie nam umknęło. (Chociaż, w codziennym życiu z reguły rozmówcy wystarcza, że nas rozumie i wcale mu się nie chce nas poprawiać - wyjątkiem są tu konwersacje nastawione ściśle na naukę języka) Ale można z nich wyciągnąć wiele korzyści:
Po pierwsze możemy wzbogacić słownictwo, bo dowiadujemy się, czego nie wiemy: "Idę sobie zrobić herbaty, bo .... jak jest po grecku marznąć?" Wiele razy nie będzie Ci się chciało tego sprawdzać, ale czasem nieznajomość niektórych słówek tak dokucza, że nawet najbardziej leniwy człowiek sięgnie po słownik by się tego dowiedzieć"
Po drugie, nawet jeśli podczas słuchania wydaje nam się, że wypowiedzenie tego co słyszeliśmy jest oczywiste, to w praktyce okazuje się, że to są zupełnie różne sprawy. Dobrze jest szykować swój aparat wymowy na stosowanie obcego języka. Nawet, kiedy doskonale wiesz, co chcesz powiedzieć, jakich słów użyć, Twój język może zwyczajnie Cię nie słuchać!
Z ostatnich osobistych doświadczeń: Pracuję w międzynarodowym środowisku, ale też z Polakami. Po kilku godzinach spędzonych na gadaniu po polsku, trudność mi czasem sprawia, np. zapytanie w pracowniczej kantynie o to, czy krzesło jest wolne. Wiem, co mam powiedzieć, ale usta i język nie nadążają i zamiast prostego angielskiego pytania, wydobywam z siebie jakiś bełkot. Albo w ostatnią polską rozmowę wtrącił się obcokrajowiec z pytaniem po angielsku. "Tak, pewnie" - chciałam mu odpowiedzieć i zamiast "Yes, sure", z moich ust wydobyło się "Yes, sir" (mina pytającego - bezcenna, hihi) Na szczęście dla mnie zdarzają się też dni, kiedy cały czas nadaje się po angielsku

Podsumowując - warto od samego początku przyzwyczajać zarówno umysł jak i ciało do wymawiania obcych dźwięków. Wtedy, kiedy już nadarzy nam się okazja użyć języka, którego się uczymy, nie będzie to takim szokiem dla organizmu.

Τρίτη, 19 Φεβρουαρίου 2013

Po co w ogóle planować naukę?

Na pytanie w tytule posta chyba jest tyle odpowiedzi ile osób jej udzielających. Ja mogę przedstawić tylko swój punkt widzenia.
Zacznę przewrotnie: Do czego nie służy plan nauki?
- Do wściekłego pędu, byle tylko "odhaczyć" kolejny punkt
- Do załamywania się: "O rany, już północ, zaraz muszę wstać, a przecież miałam jeszcze przetłumaczyć piosenkę, bo tak stoi w planie.
- Do rzucenia nauki w kąt bo "nie potrafię trzymać się planu, więc nic z tego nie będzie".

A teraz do rzeczy, czyli po co MI plan nauki?
Ano zarówno plan nauki, jak i plany na wszystko inne służą mi do tego, by po prostu nie zwariować. By nie budzić się co kilka tygodni z myślą: "A przecież miałam zrobić/osiągnąć...." By nie utonąć w moim codziennym chaosie.

Jak to wygląda?
Uczę się dwóch języków (i mam apetyt na kolejne). Z każdego języka powinnam poznawać słówka, gramatykę, słuchać, mówić, czytać i pisać. Do tego praca, dom i inne mniej lub bardziej ważne zajęcia i sprawy, które chciałabym jak najlepiej ogarniać.
W dni kiedy pracuję nie ma mnie w domu po czternaście godzin. Wtedy mogę jedynie posłuchać 
audiobooka, czy poczytać książkę w telefonie, chociaż czasem jestem tak zmęczona, że po prostu mi się nie chce. Takie dni są w ogóle wykreślone z kalendarza. Co ważne, nie jestem w stanie z góry określić ile tych dni w tygodniu czy miesiącu będzie i które to będą dni. Często dowiaduję się na dzień przed, że nazajutrz mam jechać do pracy, albo odwrotnie, że mimo iż praca była w planach, jednak będę miała dzień wolny.
Pozostałe dni są umownie podzielone na dni greckie i angielskie.
Mój miesięczny plan określa:
-Ile materiału z komputerowego kursu do angielskiego powinnam przerobić
- Jaką część moich greckich notatek powinnam uporządkować
- Jakiego audiobooka przesłuchać (aktualnie na tapecie jest angielski)
- Jaką książkę przeczytać (aktualnie mam napoczętą angielską)
- Jakiego ebooka przeczytać (aktualnie po polsku, kategoria "ebook" mieści się w sferze językowej, ponieważ będą tam trafiały książki w różnych językach, na zasadzie - co się trafi)
- Ile postów powinno się pojawić na drugim blogu 
- Ile postów i o jakiej tematyce powinno pojawić się tutaj
- Ile odcinków serialów (eng. i gr.) powinnam obejrzeć.

Te wszystkie wiadomości są wypisane w punktach w kalendarzu. Pełnią rolę przypominającą i motywującą. Jak pisałam wyżej, wprowadziłam umowny podział na dni greckie i angielskie. Umowny, bo tak naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, by po zrealizowaniu fragmentu angielskiego kursu obejrzeć sobie grecki serial, albo w drodze do pracy słuchać angielskiego audiobooka, a w drodze powrotnej czytać książkę po grecku. Moje zapiski mają mi tylko uświadamiać co jest do zrobienia, a także co idzie nie tak..

Po przeanalizowaniu w ten sposób zaplanowanego stycznia mogę stwierdzić:
- kursu angielskiego zamiast jednego działu przerobiłam całą płytę.
- notatek z greckiego uporządkowałam więcej niż było w planie
- na drugim blogu każdego dnia stycznia pojawiła się notka (zgodnie z planem)
- na tym blogu posty również pojawiają się regularnie
- udało mi się dokończyć audiobooka po angielsku, przesłuchać kolejnego po polsku i zacząć nowego (znów po angielsku)
Porażką natomiast okazało się czytanie książki po angielsku (strasznie ciężko idzie i chyba się ostatnio trochę zniechęciłam. Dziś oddałam ją do biblioteki, spróbujemy poczytać ją na telefonie) oraz oglądanie greckich i angielskich seriali (nie potrafię w żaden sposób tego punktu wcisnąć w mój dzień.)

Luty - wszystko na to wskazuje, nie będzie wyglądał tak dobrze. Troszkę mi się sypie mobilizacja, ciągle dopadają mnie przeziębienia i... Niewiele robię, a czas leci. Ale dzięki temu, że mam swój plan, wiem, w którym jestem miejscu i nie będę tracić czasu na zastanawianie się "co właściwie powinnam robić", kiedy siły wrócą.

Mały trick: Plany (nie tylko językowe) na dni angielskie pisane są kolorem czerwonym, na dni greckie zielonym. Dodatkowo na górze kartki przeznaczonej na dzień grecki piszę sobie (na zielono oczywiście) nazwę dnia tygodnia po grecku. Zadania do wykonania próbuję zapisać w "języku dnia", a jeśli nie wiem, jak to zrobić, to w tym drugim. W ogóle staram się z moich zapisków eliminować język polski. Jeśli chcecie spróbować tak się pobawić, to polecam! Fajna sprawa:)

Τρίτη, 12 Φεβρουαρίου 2013

(De)motywacja?

Kilka dni temu będąc na zakupach, nagle stanęłam jak wryta, bowiem zdałam sobie sprawę, że tuż obok siebie słyszę młodą kobietę mówiącą po grecku. Oczywiście nie odmówiłam sobie przyjemności zaczepienia jej i zamieniłyśmy kilka zdań. Co ciekawe, moja rozmówczyni okazała się być Polką.
Dziewczyna mówiła po grecku bardzo ładnie i bardzo dobrze (przynajmniej w moim odczuciu), a ja chwilę po tej rozmowie zdałam sobie sprawę, że podczas konwersacji popełniłam poważny błąd gramatyczny  (użyłam złego rodzajnika do powszechnie znanego i używanego słówka). 

Ogarnęło mnie uczucie porażki, zwątpienie i zniechęcenie. Bo po tylu latach nauki takie błędy? Ja się nigdy nie nauczę! Nie to, co ona! Ale się wygłupiłam!

Dość szybko jednak się otrząsnęłam. Fakt, po tak długim czasie efekty mogłabym mieć lepsze. Ale jeśli teraz, albo kiedykolwiek się poddam, to już na pewno nigdy się nie nauczę. Kolejna sprawa - rozmawiałyśmy dość swobodnie, mimo że (z mojej strony) z błędami,a to już coś. I sprawa trzecia, tak na pocieszenie: Byłam na zakupach. Myślałam o różnych sprawach po polsku, gotowa na "przełączenie się na angielski", kiedy tylko będzie trzeba się do kogoś odezwać. Greckiego nie spodziewałam się wcale, a tymczasem niemal z automatu zastosowałam właściwy język.

Tytułem wyjaśnienia: Mam taką swoją teorię na temat funkcjonowania mózgu, chociaż nie jestem pewna,czy uda mi się ubrać ją w słowa. Może spróbuję na przykładzie. Kiedy przyjechałam do Anglii i na przykład wchodziłam do banku by coś załatwić, byłam przygotowana na używanie języka angielskiego i nie stanowiło to dla mnie wielkiego problemu. Nie musiałam układać sobie w głowie tego co powiem. Po prostu wchodziłam i mówiłam (moim kalecznym angielskim). Ale kiedy idąc ulicą głowę miałam zaprzątniętą własnymi myślami (oczywiście polskimi) i z nienacka ktoś mnie zagadnął po angielsku, to najzwyczajniej w świecie nie słyszałam go. Mózg reagował z opóźnieniem. Coś jakbym najpierw wraz z pytaniem rozmówcy dostała komunikat "to było po angielsku, przełącz się", więc musiałam poprosić o powtórzenie i dopiero wtedy odpowiednio zareagować
Inną sprawą był fakt, że mój umysł operował na dwóch płaszczyznach. Albo po polsku i tu bez problemu, albo w trybie "język obcy". I tu znowu bywało śmiesznie. Bo wiele fraz łatwiej przychodziło mi po grecku niż angielsku i bardzo się musiałam nawysilać, by zastosować angielską wersję, a nie działać odruchem i nie mówić po grecku, do ludzi, którzy być może nawet tego języka w życiu nie słyszeli,.
Pewnie są ludzie, którzy takich problemów nie mają, ale u mnie to funkcjonuje właśnie tak. Chociaż, muszę się pochwalić, że faza szoku chyba już mija i w systemie polsko-angielskim już mój "przełącznik" działa szybciej.

Wracając do wniosków z mojego miłego przypadkowego spotkania. Mam czas, nikt i nic mnie nie goni. Będę uczyć się dalej i osiągnę tyle ile zdołam. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie znał grecki lepiej ode mnie. Zawsze znajdzie się coś, czego jeszcze nie wiem. Nie ma więc powodu do dołowania się:)

Δευτέρα, 28 Ιανουαρίου 2013

O słuchaniu raz jeszcze

Słucham sobie tego audiobooka po angielsku. To już drugi w mojej "karierze naukowej". Fajna sprawa. Poziom rozumienia - jakieś 85-90%. Zachwyciłam się sobą (ach ten mój geniusz i skromność!). Zachęcona sukcesem odpalam w komputerze brytyjski serial i... Porażka! Rozczarowanie!  Nawet nie o to chodzi, że nie rozumiem, tylko o to, że nie słyszę! Jest muzyka, są dźwięki (np. przejeżdżający samochód), ale ja nie umiem usłyszeć, co oni gadają!
Różnica między jednym a drugim rodzajem słuchania jest dosłownie porażająca.
Myślałam już o tym, żeby wspomóc sie angielskimi napisami, ale postanowiłam się nie poddawać. Zobaczymy czy trening czyni mistrza i czy uszy mi się odblokują I hope so:)

PS. Co ciekawe, seriale po grecku "wchodzą" mi łatwiej!

Δευτέρα, 21 Ιανουαρίου 2013

Książki

Miałam taki pomysł, by do angielskiego audiobooka, którego aktualnie słucham, zdobyć wersję drukowaną po polsku i angielsku. Słuchać patrząc na tekst i próbować powtarzać, co usłyszę, a poza tym poślęczeć nad tekstem i poprzepisywać: Zdanie angielskie -> zdanie polskie. Nawet zabrałam się za realizację tego pomysłu, ale... Nie wyszło.
Mam na tyle pojęcia o języku, by wiedzieć, że zdanie nr 1 (ang) wcale nie równa się dokładnie zdaniu nr 1 (pol) i nie liczyłam na to. Jednak w praktyce okazało się, że przekład na tyle różni się od oryginału, że aby dostosować go do moich potrzeb, musiałabym zrobic nowe tłumaczenie niemal samodzielnie.
Odpada. Po pierwsze nie ten poziom, po drugie to zbyt czasochłonne. Już i tak nawet w wersji, którą chciałam zrealizować, porwanie się na 600 stronicową powieść było karkołomnym przedsięwzięciem. Chcę sobie ułatwiać życie - nie utrudniać.
Pomysł może sam w sobie nie był zły. Jeśli ktoś ma cierpliwość średniowiecznego skryby, niech próbuje. Ja na tę chwilę podejdę do tematu inaczej. Skoro mam wszystkie trzy wersje tej samej książki, to zrobimy tak. Książka angielska do poduszki. Do środka powkładałam parę kartek, by wynotować słówka, których nieznajomość mnie drażni przy czytaniu lub intryguje (bo sie domyślam znaczenia, ale chce wiedziec na pewno). Wersja polska w telefonie (do autobusu) rozjaśni mi kwestie, których nie zrozumiałam czytając i słuchając oryginału. Audiobook na spacery i zakupy, wszak osłuchiwać się trzeba.
a na przyszłość nie będę się bawić w przerabianie jednej książki wieloma kanałami. W końcu tyle literatury jeszcze przede mną do poznania!. W jakim języku i formacie (audio, tekst) dorwę, w takim się zapoznam. Ile z tego wyniosę, tyle mojego. Wierzę, że z każdym kolejnym tomem będzie łatwiej. Najwyżej z czasem zweryfikuję pogląd i metodę:)

Dziś wyszedł mi post "angielski", ale greckich ebooków też trochę zgromadziłam więc i nimi w niedalekiej (?) przyszłości się zajmę. 

Δευτέρα, 14 Ιανουαρίου 2013

Co z tym pisaniem?

Tiaa. W teorii było prosto: "Chcesz się nauczyć pisać, to pisz!". W praktyce wyszło... Różnie. Bo co z tego, że mimo trudności coś tam sobie gryzmolę, skoro nie mam tego jak zweryfikować?
Owszem, istnieją portale służące właśnie do tego by ćwiczyć pisownię z nativami danego języka, ale troche się wzbraniam przed zalogowaniem się. Boję się, że znowu wpadnę w pułapkę: jedna strona, druga strona, taki portal, takie forum, mój blog, inne blogi... I tak za dużo czasu spędzam w internecie.
Dążę do tego, by jednocześnie nie korzystać ze zbyt wielu źródeł, nie zajmować się zbyt wieloma sprawami. A z drugiej strony chcąć sie nauczyć języka powinnam czytać, mówić, słuchać i pisać. Że o powtarzaniu słówek już nie wspomnę. I trochę nie wiem jak to pogodzić.
A przecież życie nie kończy się na nauce języków. W tej chwili mam sporo czasu, ale niedługo pewnie wrócę do pracy i znów czternaście godzin dziennie będę spędzac poza domem...
Tymczasem, zanim wpadnę na genialny pomysł, co zrobić z tym moim pisaniem, reaktywowałam drugiego bloga. Piszę na zmianę - raz po grecku, raz po angielsku. Piszę od ręki, bez sprawdzania w słowniku czy w odmianach. Być może za jakiś czas wrócę do starych postów i będę mogła samodzielnie poprawić popełnione błędy?
Zastanawiam się też, czy nie wrzucać tych wpisów na Facebooka. W końcu tam też zaglądam... Myślę. Jak wymyślę to Wam powiem:)

Δευτέρα, 7 Ιανουαρίου 2013

Greek Word Of The Day

Znalazłam fajną aplikację na telefon. Widget Greek Word Of The Day. Każdego dnia na ekranie mojego telefonu pojawia się słówko greckie. Po dotknięciu widzimy jego angielskie tłumaczenie. Dla mnie - fanki wszelakich  2 w 1 - super!. Albo dowiaduję się jak po angielsku wygląda greckie słówko, które już znam, albo odwrotnie. zdarza się też, że trafia się zupełna nowość, wtedy za jednym zamachem mam słówka w dwóch językach.
Ps. Jeśli twórcy aplikacji chcą mi zapłacić za reklamę, to ja się sprzeciwiać nie będę. Mogę podać numer konta! :D

Πέμπτη, 3 Ιανουαρίου 2013

o materiałach do nauki inaczej, czyli gdzie notować?

Taki bzdurny post dzisiaj, ale podczas moich porządków w notatkach naszła mnie myśl, która mnie nie opuszcza za każdym razem podczas pracy, więc postanowiłam się nią z Wami podzielić. 
Jeśli zabierasz się za naukę (czegokolwiek, nie tylko języków), a Nowy Rok często wiąże się z podejmowaniem różnorakich aktywności, często jednym z pierwszych kroków są odwiedziny w sklepie papierniczym. No bo zapisywać wiadomości, wnioski gdzieś trzeba! Wybór mamy ogromny. Kratka, linie, okładek bez liku... W wyborze naszego zeszytu do obcego języka kierujemy się kryterium dowolnym. Co kto lubi! 
Ja jednak z całego serca odradzam zeszyty na spiralach/kołach. Są przecudne, wyglądają jakoś tak... profesjonalnie i od razu chce mi się uczyć jak je widzę, ale... Są strasznie niewygodne w użyciu! Owa spirala przeszkadza mi w pisaniu, ręka z długopisem nie chce się zmieścić i nie może "dojechać" do marginesu. Także spiralkom mówię stanowcze "nie". Jeśli zeszyt to tradycyjny! 
Z drugiej strony odkryłam dla siebie coś, co mi odpowiada i co mi się sprawdza. Kalendarze! Swego czasu byłam rokrocznie zasypywana kalendarzami. Grube (dzień na stronie) w formacie zbliżonym do tradycyjnego zeszytu, mnóstwo miejsca na notatki. Do używania w sposób zgodny z przeznaczeniem dla mnie za duże, bo jednak kalendarz noszę w torebce. Ale jako zeszyt "naukowy?" Dla mnie idealne! Zwykle ładnie oprawione, solidnie zszyte. Sprawdzają się również jako brudnopis do wszystkiego. Próbki tłumaczeń, brudnopis posta na bloga, lista zakupów, czy praca zaliczeniowa do szkoły, a także notatnik do zabrania na jakieś służbowe szkolenie. Nie wiem, czy jest sens kupowania takich specjalnie na potrzeby nauki, chociaż czasem można piękne kupić za grosze, szczególnie w trakcie trwania roku, kiedy grudniowo/styczniowy szał kalendarzowy już mija, a w końcu dla nas rocznik, w którym piszemy jest nieważny. Ja po prostu spojrzałam kiedyś na półkę, na której leżało z pięć sztuk czyściutkich lub w niewielkim stopniu zapisanych kalendarzy. Już "przeterminowanych" więc pozornie bezużytecznych. Zajmowały miejsce, a wyrzucić było mi żal (nie lubię wyrzucać przydatnego papieru). Także jeśli też macie dostęp do takich rzeczy, to polecam - spróbujcie!

Δευτέρα, 31 Δεκεμβρίου 2012

Jestem, żyję, działam

Moja obecna praca z językami skupia się głównie na dalszym porządkowaniu przestrzeni. Plan pracy zakłada, codziennie należy zrobić "coś". Cokolwiek, w zależności od czasu i chęci. Czy to przepisać we właściwe miejsce kolejną część moich notatkowych karteluchów, czy obejrzeć odcinek serialu, czy posłuchać audiobooka. Mam mieć kontakt z językami w jakikolwiek sposób.
Priorytetem są uporządkowane, zebrane w jedno miejsce notatki, bym mogła ruszyć dalej z właściwą nauką. Teraz to raczej taka zabawa z językiem, ponowne poznawanie siebie, docieranie się. Przy okazji tej "zabawy" zauważyłam jak "oswoiła" mi się ręka. Porównuję pierwsze stawiane przez siebie "hieroglifki" z obecną pisaniną. Widać różnicę! Po drugie, ciągle nie umiem pisać.Większość słówek, wyrażeń, z którymi obecnie pracuję teoretycznie znam. Ale niewielki procent z nich potrafiłabym napisać z pamięci poprawnie! Jednocześnie walczę ze swoją manią zbieractwa materiałów i łapania wielu srok za ogon. Wszystkie pomysły na dalszą naukę notuje w jednym miejscu. Zajmę się nimi, gdy przyjdzie na to czas. Na razie szacuję, że mam zajęte jakieś 8-9 miesięcy (choć będę się starała zmieścić w pół roku).

Następnym razem poczytamy się już w przyszłym roku. Wobec tego dziś życzę Wam niesłabnącej motywacji i samozaparcia oraz wytrwałości w dążeniu do realizacji postawionych sobie celów. Samych pięknych chwil spędzonych w otoczeniu języka greckiego i ogromu radości i satysfakcji z osiągania kolejnych "poziomów wtajemniczenia"

Χρόνια Πολλά!

Παρασκευή, 7 Δεκεμβρίου 2012

Kolejny powrót i kolejny nowy początek

Wracam, Kochani po długiej przerwie. W czasie mojej nieobecności wiele się działo i wiele się zmieniło. Wiele spraw przemyślałam.
Nie mogę prowadzić już bloga tak jak kiedyś, w sposób jaki sobie wymyśliłam. Głównym jego celem była pomoc w nauce, tymczasem za bardzo skupiłam się na "produkcji" kolejnych postów zamiast na nauce systematycznej, powtórkach itp.
Zastanawiałam się nawet nad całkowitym porzuceniem bloga, jednak ostatecznie zdecydowałam się tego nie robić. 

Blog tymczasowo zmieni swoja formułę. Wpisów stricte "greckich" będzie niewiele, ponieważ nie biorę się teraz za nowy materiał. Muszę najpierw uporać się z tym, co zapowiadałam już dawno, czyli pozbyć się wszystkich karteluszek, notatek, materiałów, wpakować je do jednego zeszytu, powtórzyć wszystko i zapamiętać:)
Sytuacja wymusiła na mnie zmianę priorytetów. Muszę (i to szybko) nauczyć się angielskiego na poziomie komunikatywnym. To mi teraz będzie zajmowało czas.

Na razie po prostu wpadnę na bloga raz czy dwa w miesiącu, by dać znać jak mi idzie. Kwestie moich zmagań z angielskim też się tu pewnie siłą rzeczy pojawią.

Mam nadzieję, że - w przeciwieństwie do mnie - uczyliście się pilnie podczas mojej nieobecności.
Do poczytania za jakiś czas!