Τρίτη, 21 Ιουνίου 2011

Co mi daje nauka języka?

Do napisania tego posta zainspirowała mnie Ev na swoim blogu oraz problemy techniczne na bloggerze, które sprawiły, że moje przemyślenia na ten temat, które pisałam u niej w komentarzu, zniknęły gdzieś w tajemniczych okolicznościach.

Należę do osób, które właściwie nie znają żadnego języka, bo:

  • angielski - kilkaset słów, kilkadziesiąt zdań. Właściwie możliwość konwersacji kończy się po dwóch zdaniach. Jestem w stanie poinformować rozmówcę, że uczyłam się angielskiego, ale po wielu latach braku kontaktu z językiem zapomniałam go.
  • niemiecki - kilkanaście słów, zwrotów, w tym "dzień dobry" i "jestem w ciąży" :-)
  • włoski - kilkadziesiąt słów, zwrotów, z czego wypowiedzieć potrafię zaledwie kilka. Więcej potrafię napisać, czy zrozumieć co mam napisane (kontakt z językiem włoskim miałam wyłącznie na czacie).
  • grecki - tu zdecydowanie najlepiej, choć rozmówca ze mnie żaden (brak praktyki). Ale w razie potrzeby dam radę pokonwersować, choć gramatyka i składnia pozostawiają wiele do życzenia. Jak nie będę wiedziała jak coś powiedzieć, to wymyślę! Pewnie niejeden Grek się uśmieje, ale - a to najważniejsze - zrozumie mnie.

Czy coś tracę nie znając języków? Na pewno. Aktualnie nie pracuję. Szukam pracy i wiele ofert jest dla mnie niedostępnych, właśnie dlatego, że żadnego języka nie znam. Nie załamuje mnie to szczególnie, bo nie tędy droga. Zresztą wychodzę z założenia, że nie da się umieć wszystkiego, być dobrym we wszystkim Zawsze będzie coś, co znajdzie się coś poza naszym zasięgiem. (To trochę tak, jakby osoba znająca perfekcyjnie angielski, włoski i hiszpański wpadła w rozpacz, bo nie zna niemieckiego, a w danej chwili właśnie on jest jej potrzebny.) Mam jednak świadomość, że gdybym kontynuowała i rozwijała angielski, czy przyłożyła się w szkole do niemieckiego, mogłabym być bardziej atrakcyjna na rynku pracy.
Poza powyższym - nie przychodzą mi do głowy inne sytuacje, w których nieznajomość języków sprawiłaby, że ominęło mnie w życiu, coś ważnego, fajnego. Oczywiście można by rozwijać nadal temat życia zawodowego. Kim to ja bym mogła już być, gdyby nie ta językowa niewiedza... Snuć wyobrażenia na temat co straciłam. Ale nie mam zamiaru myśleć w ten sposób, bo to do niczego dobrego nie prowadzi.

Przejdźmy do pozytywów. Co mi daje fakt, że uczę się greckiego? Z rzeczy takich wymiernych w dzisiejszym świecie - dwie propozycje pracy. Grecy potrzebowali kogoś w Polsce z greckim. I moje umiejętności, zważywszy na fakt, że nie zamierzałam na nich poprzestać i chciałam się rozwijać, były wystarczające. Obie propozycje odrzuciłam z różnych przyczyn. Ale kto powiedział, że nie pojawi się trzecia, z której będę mogła skorzystać?
Inne korzyści - mogłam pomóc cioci, która przez jakiś czas jeździła do pracy w Grecji, w kontaktach telefonicznych z pracodawcami. Po drugie - jako jedyna z rodziny wiem, co mówi szwagier, kiedy odbiera telefon, którego siostra nie może w danej chwili podnieść. Po trzecie - widzieć pełne podziwu miny otoczenia, kiedy gadam po grecku ze spotkanym na mieście Grekiem - bezcenne:)
I najważniejsze: Czegokolwiek człowiek się nie uczy - to go rozwija. Nie chciałabym przeżyć życia w systemie: praca - dom- telewizor - narzekanie. Bez dążeń, aspiracji, pragnień. Ja wiem, że grecki, który jest w tej chwili absolutnym priorytetem, to dopiero początek na mojej ścieżce poligloty. Bo właśnie to jest moja życiowa droga i powołanie. I jeśli czegokolwiek w życiu żałuję, to tego, że tak późno tę pasję odkryłam. Żałuję, że nie posłuchałam mamy, która już dziesięć lat temu sugerowała mi, by "iść w języki". Dziś przyznaję jej rację - taki kierunek trzeba było obrać.
Ale nic straconego - jeszcze wszystko przede mną:)

2 σχόλια:

  1. Czasami studia językowe zabijają pasję :-(- przynajmniej w czasie ich trwania. Ja dopiero niedawno odkryłam (po długiej przerwie), że uczenie się języków jest po prostu przyjemne. I lepiej mi się uczy, gdy robię to dla siebie, a nie pod presją egzaminów i zaliczeń.

    ΑπάντησηΔιαγραφή
  2. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Skoro nie mogę studiować, to mi się wydaje, że właśnie na filologii nauczyłabym się greckiego. Pewnie gdybym studiowała, mówiłabym to samo, co Ty:)

    ΑπάντησηΔιαγραφή