Πέμπτη, 3 Ιανουαρίου 2013

O materiałach do nauki inaczej, czyli gdzie notować?

Taki bzdurny post dzisiaj, ale podczas moich porządków w notatkach naszła mnie myśl, która mnie nie opuszcza za każdym razem podczas pracy, więc postanowiłam się nią z Wami podzielić. 
Jeśli zabierasz się za naukę (czegokolwiek, nie tylko języków), a Nowy Rok często wiąże się z podejmowaniem różnorakich aktywności, często jednym z pierwszych kroków są odwiedziny w sklepie papierniczym. No bo zapisywać wiadomości, wnioski gdzieś trzeba! Wybór mamy ogromny. Kratka, linie, okładek bez liku... W wyborze naszego zeszytu do obcego języka kierujemy się kryterium dowolnym. Co kto lubi! 
Ja jednak z całego serca odradzam zeszyty na spiralach/kołach. Są przecudne, wyglądają jakoś tak... profesjonalnie i od razu chce mi się uczyć jak je widzę, ale... Są strasznie niewygodne w użyciu! Owa spirala przeszkadza mi w pisaniu, ręka z długopisem nie chce się zmieścić i nie może "dojechać" do marginesu. Także spiralkom mówię stanowcze "nie". Jeśli zeszyt to tradycyjny! 
Z drugiej strony odkryłam dla siebie coś, co mi odpowiada i co mi się sprawdza. Kalendarze! Swego czasu byłam rokrocznie zasypywana kalendarzami. Grube (dzień na stronie) w formacie zbliżonym do tradycyjnego zeszytu, mnóstwo miejsca na notatki. Do używania w sposób zgodny z przeznaczeniem dla mnie za duże, bo jednak kalendarz noszę w torebce. Ale jako zeszyt "naukowy?" Dla mnie idealne! Zwykle ładnie oprawione, solidnie zszyte. Sprawdzają się również jako brudnopis do wszystkiego. Próbki tłumaczeń, brudnopis posta na bloga, lista zakupów, czy praca zaliczeniowa do szkoły, a także notatnik do zabrania na jakieś służbowe szkolenie. Nie wiem, czy jest sens kupowania takich specjalnie na potrzeby nauki, chociaż czasem można piękne kupić za grosze, szczególnie w trakcie trwania roku, kiedy grudniowo/styczniowy szał kalendarzowy już mija, a w końcu dla nas rocznik, w którym piszemy jest nieważny. Ja po prostu spojrzałam kiedyś na półkę, na której leżało z pięć sztuk czyściutkich lub w niewielkim stopniu zapisanych kalendarzy. Już "przeterminowanych" więc pozornie bezużytecznych. Zajmowały miejsce, a wyrzucić było mi żal (nie lubię wyrzucać przydatnego papieru). Także jeśli też macie dostęp do takich rzeczy, to polecam - spróbujcie!

3 σχόλια:

  1. Też korzystam z kalendarzy :P Sądzę, że są świetne. Po pierwsze, dostaję je za darmo (firmy lubią reklamować się w ten sposób), po drugie, tak jak powiedziałaś, są solidne, czasami grube, a po trzecie, niektóre mają różne ciekawostki, np. spis polskich tablic rejestracyjnych czy dopuszczalne prędkości w Europie, którymi można się zająć w przerwie od nauki ;)

    ΑπάντησηΔιαγραφή
  2. To prawda z tymi dodatkami. A ja od przyjaciółki dostałam kalendarz taki "do torebki" prosto z Grecji. To dopiero frajda, wszystkie te wiadomości po grecku, plus popularne greckie imieniny, telefony do różnych greckich instytucji... miodzio:)

    ΑπάντησηΔιαγραφή